Poprawiam sztućce i po raz setny sprawdzam, czy wszystko na stole jest na swoim miejscu. Mam dzisiaj wolne, więc postanowiłam przygotować powitalny obiad, dla przyjaciela Cary. Nie powiedziała mi wczoraj nic, oprócz tego, że to jej przyjaciel.
Genialnie.
Zaciskam wargi w wąską linię i cicho prycham pod nosem. Nie wyobrażam sobie spędzenia kilku dni pod jednym dachem z obcym mężczyzną. Owszem. Może i zrobiłam coś podobnego na samym początku z czarnowłosą, ale to jednak co innego.
Od wczorajszej, krótkiej wymiany zdań z moją współlokatorką nie odzywam się ani słowem.
Zachowuję się jak dziecko owszem. Ale czy to źle?
Prycham znów i zadowolona z efektu postanawiam pooglądać telewizję. Rozsiadam się wygodnie na sofie i włączam program kulinarny. Uwielbiam je, bo dość łatwo się z nich uczę. Opieram głowę o miękki zagłówek, przytulając do siebie jedną ze złotych poduszek.
Wpatruję się w ekran, chłonąc każdą nowinkę kulinarną o której wiem mało albo i wcale.
Słyszę trzaśnięcie drzwi frontowych, ale nic sobie z tego nie robię. Cara jakiś czas temu pojechała do miasta po zakupy, upierając się, że mam zostać w domu.
- Dobrze, że już wróciłaś. Obiad jest naszykowany i czeka na twojego gościa. - mówię ściszając nieco telewizor.
- Z obiadu bardzo się cieszę, ale jest mały problem... Nie jestem Carą. - słyszę za sobą ciepły baryton.
Przerażona odwracam się do tyłu i zamieram. W holu stoi wysoki na około metr dziewięćdziesiąt brunet. Jest nieziemsko przystojny. Pełne usta, opalona skóra, duże oczy i fryzura, sprawiają, że wygląda jak jakiś bóg. Ma na sobie szarą koszulkę, czarne rurki i skórzaną kurtkę. Na nogach zauważam mokasyny.
Obok niego na podłodze stoi ogromna walizka na kółkach i zwykły czarny plecak.
- Nie musisz pożerać mnie wzrokiem dziewczyno! - śmieje się ze mnie, przez co lekko się rumienię.
- Kim jesteś? I wcale nie pożeram cię wzrokiem. - odpowiadam wstając z kanapy i ruszam w jego stronę.
Przerzuca ciężar ciała na drugą nogę i uśmiecha się szeroko.
- No skądże znowu! Max Walker, jestem dobrym przyjacielem Cary. A ty to pewnie Rose? Dziewczyna, którą mam się opiekować pod jej nieobecność? -zaczepia kciukiem o szlufkę od paska.
Patrzę na niego i nagle całe moje złe podejście z rana uderza we mnie falą. Opiekować?! Mną?!
Zaplatam ręce, mrużąc oczy.
- Ja nie potrzebuje opieki.
- Jaaasneee... - śmieje się ze mnie.
Zdecydowanie go nie lubię.
- Cara powinna za chwilę wrócić. Rozgość się. - mówię sucho i nawet na niego nie patrząc, wchodzę do salonu.
- Hej! Młoda, nie bądź zła. Po prostu wyglądasz jak dzieciak i nie mogłem się oprzeć. - znów się ze mnie śmieje, a ja siadam z powrotem na kanapie, zaciskając pięści.
Wkurzył mnie w tej chwili. Znalazł się dorosły! Prycham pod nosem i zmieniam kanał. Brunet siada obok mnie bezczelnie wyrywając mi pilota i zmieniając kanał na głośną muzykę klubową.
Patrzę na niego jak na wariata, gdy ten kiwa głową do rytmu i zwiększa głośność.
- Ścisz to! - krzyczę na niego.
- Hej! Spokojnie, jestem tu starszy i ja tu rządzę Młoda. - szczerzy się chowając pilota do kieszeni, wstaje i zaczyna tańczyć.
Patrzę na niego jak na idiotę. Po chwili postanawiam jednak odpuścić.
Modląc się żeby Cara wróciła jak najszybciej, bo obawiam się, że długo nie wytrzymam. Siadam na krześle w kuchni, zadowolona, bo tu nie słychać tak tej muzyki. Jakoś nie wyobrażam sobie spędzenia kilku dni z nim pod jednym dachem. O ile razem po prostu tego sobie nie wyobrażałam, to teraz jestem niemal pewna, iż to okropny pomysł.
Czuje drobne ręce obejmujące mnie w pasie i miękkie włosy na karku. Obracam nieco głowę, by zobaczyć błyszczące oczy Cary. Chce się już odezwać, ale jej wargi ocierają się o moje, a ja nie mam siły odmawiać.
Oddaję lekko pocałunek, czując jak się do mnie uśmiecha.
- Wróciłam Rosalie... Max'a już chyba poznałaś prawda? - mruczy cicho stawiając na blacie torbę z zakupami.
- Czy to możliwe, że twój przyjaciel wkurzył mnie po nie całych pięciu minutach? - pytam sięgając po jedno z jabłek do torby.
- Och uwierz mi o całkiem możliwe. To jeden z jego darów. - patrzę na jej biodra poruszające się na boki, gdy podchodzi do lodówki, by schować tam mięso.
- A gdzie on jest teraz? - wgryzam się w owoc, lekko się krzywiąc. - Kwaśne.
Czarnowłosa podchodzi do mnie, pochyla się nad wyspą i patrząc mi prosto w oczy gryzie mój owoc. Mam wrażenie, że temperatura podskoczyła o kilka stopni. Nie mogę się powstrzymać i spoglądam na jej wyeksponowany przez koronkową bokserkę biust. Przygryzam wargi, rumieniąc się, gdy podąża za moim wzrokiem.
- Cat!
Odskakuję do tyłu przerażona, by spojrzeć wprost na tors bruneta.
- Co ty robisz?! - warczę próbując ukryć rumieńce.
- Pilnuję, żeby Cat zaraz cię nie zjadła. - śmieje się ze mnie, zabiera jeden z batoników leżących na wierzchu drugiej torby i wychodzi z jadalni.
- Spadaj. - odszczekuje Cara widocznie niewzruszona jego zachowaniem.
- Ale naprawdę. Młoda ja tu robię za przyzwoitkę! - rzuca do nas będąc już przy samych drzwiach.
Spoglądam na czarnowłosą i chowam twarz w dłoniach.
- Nie wytrzymam z nim tu. Wybacz.
Jej delikatna dłoń dotyka mojego odkrytego ramienia. Podnoszę na nią ciężko wzrok. Stoi tuż przede mną, lekko się nachylając.
- Dasz radę Rosalie... On wcale nie jest taki zły jaki się wydaje... A jeżeli wytrzymasz... - uśmiecha się szeroko, znów dotykając mojego ramienia i lekko pieszcząc moją skórę.
Dreszcze przebiegają po całym moim ciele. Od wczoraj coś się zmieniło, bo pozwala sobie na znacznie więcej. Widzę to i czuje.
- To co? - dopytuje.
Schyla się nade mną jeszcze bardziej i szepcze mi cicho do ucha głosem, który sprawia, że cała się rozpadam.
- Wynagrodzę ci to...
_______________________________________________________________________________
I tak oto kolejny rozdział :D
Mówiłam, że postaram się dodawać nieco szybciej rozdziały? Postarałam się :D
Mam nadzieję, że się spodoba i pojawią się jakieś komentarze, może od jakiś nowych osób? Było by miło :)
Pozdrawiam, ściskam ciepło i zabieram się za następny fragment :D
Uuuu :)) Brawa za szybko dodany rozdział :D
OdpowiedzUsuńNiestety nie jestem nowym czytelnikiem ale mam nadzieje, że komentarzem ode mnie nie pogardzisz :D
Rose i Max... Achhh! Jacy oni wspaniali! Jak oni do siebie pasują! *zachwyca się* Nie będą się nudzić przez te kilka dni nieobecności Cary :D Hyhy xD
Ogólnie mówiąc rozdział wspaniały a ja jestem bardzo, baaardzo ciekawa co wydarzy się w najbliższych notkach :p
Pozdrawiam i weny życzę :))
Dziękuję dziękuję :) Następny pojawi się jak tylko poczuję się lepiej, bo chwilowo grypa mnie rozłożyła (Ale tak to jest jak się idzie do szkoły w krótkiej spódnicy -_-)
UsuńOczywiście, że nie pogardzę, bo każdy komentarz bardzo mnie motywuje :)
Tak... Rose i max to bardzo ciekawe połączenie :D A nudno na pewno nie będzie bo już mam nawet kilka pomysłów :D
Postaram się jak tylko mogę by tego nie zniszczyć :D
Huh. Teraz powinno się coś złego wydarzyć podczas nieobecności Cary...
OdpowiedzUsuńMożliwe, że coś złego, albo i normalnego :) Mam już w planach pewną akcję, która powinna Cię zadowolić :D
UsuńI JEST MAX! Ten niekończący się dla mnie poniedziałek, jest najlepszyn w całym moim życiu :D Od 19 nic innego nie robię, tylko czytam swoje ulubione blogi z przerwą na napisanie nowego rozdziału, ale whatever.
OdpowiedzUsuńJest Max! On jest niesamowity! I ta irytacja Rose :D Coraz goręcej jest między nią a Carą, a Max wszystko psuje, ale zobaczymy jak się będzie zachowywał pod nieobecność Cary. Może mały romansik tych dwojga? tak, aby odgryźć się Carze, że na początku tak źle traktowała Rose? Ale ze mnie intrygantka xD
Czekam już na kolejny! AAA, jest Max - wiem, że napisałam to trzeci raz, ale no nie mogę się powstrzymać :D To imię ma coś w sobie :)
Max, chyba wzbudza najwięcej pozytywnych emocji xD
UsuńMam nadzieję, że nie zniszczę jego wesołego życia, ale... Kto wie? :D
Na razie psuje, ale mogę zdradzić, że dość pomoże w tym związku. Więcej nie powiem! :D
Co do Rose i Cary... Myślę, że wszystko może się wydarzyć. Przecież to w gruncie rzeczy dwie różne osobowości. Ta zmienność Cary na początku... A teraz zmiana Rose co do niej. Wiele może się zmienić :)
Rose i Max są raczej jak ten pies z kotem. Tu dopiero widać różnice charakterów xD A co do romansiku... Pomyśle nad tym :D
Zdecydowanie to imię jest niesamowicie pociągające i takie... Grrryyy ^^