Wtulam się mocniej w poduszkę. Pół nocy nie spałam, bo Max postanowił zabalować wraz z Carą. Muzyka do tej pory dudni mi w uszach. Wzdycham otulając się mocniej błękitną pościelą i wpatruję w okno.
Słyszę cichutkie pukanie do drzwi, ale nie odzywam się ani słowem.
Drzwi uchylają się, a łóżko obok mnie delikatnie się ugina. Czuję ciepłą, delikatną dłoń na karku i już wiem, że to Cara. Mimo tego, że dzisiaj wyjeżdża nie zamierzam tak łatwo odpuścić jej ciężkiej nocy.
- Rosalie...? Pobudka... - szepcze cicho.
Nie reaguje, a po chwili czuję już jej dotyk na łydce. Cholera! Zapomniałam ją schować pod kołdrę. Sunie delikatnie palcami od mojej kostki do kolana i z powrotem.
Udając, że nadal śpię, co w mojej obecnej sytuacji wcale nie jest łatwe, nakrywam nogę.
- Rose... No wstawaj... - mówi mi do ucha, a po chwili czuje jak w nie chucha.
Nie wytrzymuję tego i odpycham ją od siebie lekko otwierając oczy.
W jednej chwili nachyla się nade mną, całując mnie. Mimowolnie poddaję się pieszczocie jej miękkich ust lekko wzdychając.
Kiedy wreszcie się ode mnie odrywa mam czerwone policzki i szybszy oddech. Przyglądam się jej, gdy kładzie się obok mnie zakładając ręce pod głowę. Ma ślicznego koka owiniętego wokół cieniutkim warkoczykiem. W uszach błyszczą czarne kolczyki. Nie malowała się jeszcze z czego bardzo się cieszę, bo lubię ją bez makijażu.
- Nie chcę wyjeżdżać. - jej ciche wyznanie sprawia, że wstrzymuje oddech.
Obracam się na bok i leciutko dotykam jej twarzy. Ma taką delikatną skórę.
- Czemu...? Coś jest nie tak...? - pytam próbując złapać jej spojrzenie.
Przewraca się tak, że leżymy naprzeciw siebie. Widzę smutek w jej oczach. Usta lekko jej drżą.
- Cara...? Wiesz, że mi możesz powiedzieć... Może mogę jakoś ci pomóc? Proszę... Powiedz mi co się dzieje... - błagam patrzą w te czarne studnie.
- Boję się wyjechać, bo mam wiele do stracenia. - szepcze mocno mnie przytulając.
Nie rozumiem jej. Chodzi o jakiś kontrakt? Nie wie czy uda jej się podpisać umowę i dlatego tak panikuje?
Obejmuję ją lekko i gładzę po plecach.
- Hej... Wszystko będzie dobrze... Na pewno sprostasz zadaniu jakie ci postawiono... - mruczę cichutko do jej ucha, a ona ku mojemu zdziwieniu cichutko się śmieje.
- Nawet nie wiesz jak trafnie to określiłaś... Nie zmienia to faktu, że to jeden z trudniejszych wyjazdów. - mówi odsuwając się ode mnie i wstając.
Przyglądam się jej zdziwiona. Czyżby znowu miała wahania nastroju? Sama siadam na łóżku i rozglądam się po pokoju. Zegarek na biurku pokazuje, że jest dopiero szósta. Powoli wstaje i podchodzę do szafy, otwieram ją, szukając ubrań, a spojrzenie czarnowłosej pali moje plecy.
Uśmiecham się lekko, bo strasznie mi to schlebia. Nawet moja złość za nieprzespaną noc zdaje się dzięki temu zmniejszać. Tchnięta nagłą myślą wyciągam ołówkową, jeansową spódnicę do połowy uda i czarną bluzkę z długim rękawem oraz dość dużym dekoltem jak na inne moje ubrania. Chcę już szybko sięgnąć po czystą bieliznę, gdy nagle jej dłoń nakrywa moją, kierując ją na czarny, lekko koronkowy komplet, który zakładałam zwykle na jakieś uroczystości.
- Ubierz to. Proszę Rose... - szepcze mi do ucha chrapliwym głosem, wywołując burzę w moim umyśle, wraz z pożarem ciała.
Nie wiedziałam, że podeszłą tak blisko. Przełykam głośno ślinę, odwracając nieco twarz, by na nią spojrzeć. Jej czarne oczy chyba jeszcze nigdy tak na mnie nie patrzyły. Błyszczą i skrzą się jak dwie latarnie przyciągając mnie bliżej. To spojrzenie przypomina mi wzrok wygłodniałego wilka.
Kiedy łapie mój wzrok uśmiecha się szeroko i oblizuje usta, wyprowadzając mnie z równowagi jeszcze bardziej.
- Mogłabym... - zaczyna, a ja już wiem o co chce zapytać.
Podnoszę się lekko na palcach i całuje te kształtne wargi, łapiąc ten niesamowity uśmiech. Momentalnie zmienia chwyt, na mojej dłoni, przyciąga mnie bliżej, by już po chwili wbić się w moje usta.
- Doprowadzasz mnie do szaleństwa... - szepcze łapiąc powietrze.
- Muszę cię zabezpieczyć we wspomnienia na tą rozłąkę... - śmieję się lekko, a ona uśmiecha się dziko i przyciąga mnie mocniej do siebie.
- Chyba zostanę jak tak dalej pójdzie...
***
- Proszę oto pani kawa. - uśmiecham się lekko podając jednej z klientek parujące latte.
Dziękuje mi cicho, również się uśmiechając i odchodzą w stronę jednego ze stolików stojących przy oknach. Zadowolona dniem wycieram blat, by po chwili oprzeć się o niego. Po na prawdę namiętnym poranku z Carą, pysznym śniadaniu, bez tego wkurzającego Maxa i dość wesołym rozstaniu, zaczęłam pracę w Zakątku. Ciepły, ale nie do przesady letni dzień, przyniósł dziś duży utarg, z czego bardzo się cieszyłam. Sami mili ludzie i para małych dzieci, która przyszła na ciastka z krem i lemoniadę sprawili, że był to jeden z lepszych dni. Naprawdę.
- Cześć Młoda! - słyszę wesoły baryton od progu i mój humor momentalnie spada w dół.
Rzucam ostre spojrzenie Maxowi, który właśnie wparował do kawiarni, przyciągając uwagę chyba każdej kobiety wewnątrz. Wróć. Nie każdej. Ja postanawiam od razu go olać.
- Mam imię. Poza tym jestem w pracy. Oszczędź sobie tych głupich tekstów, ok? - pytam starając się na niego nie patrzeć.
Podchodzi do lady, śmiejąc się, czym przyciąga jeszcze większą uwagę, zaczarowanych jakby kobiet. Nawet tej rudzinki od latte, która wgapia się w niego maślanym wzrokiem.
Owszem jest przystojny, ale żeby tak od razu rzucać się na niego jak na ostatni cukierek czekoladowy?
Nie ma mowy. Nie w moim przypadku, bo mnie wkurza.
- No daj spokój. Ok. Źle zaczęliśmy, ale Rose... Naprawdę, wcale nie jestem taki zły. - rzuca mi szeroki uśmiech, który powaliłby pół armii kobiet.
- Nie. No przecież jesteś taki wspaniały. - rzucam sarkastycznie i poprawiam fartuch.
- Aż tak źle wypadłem wczoraj? - pyta krzywiąc się.
Dziwi mnie to, bo wygląda na skruszonego. Patrzy na mnie lekko spode łba, chowając dłonie do kieszeni. Patrzę na niego szukając oznak żartu czy sarkazmu, ale wszystko wydaje mi się w nim teraz szczere. Wzdycham głośno, składając równiutko ściereczkę.
- Owszem. Ciągle nazywałeś mnie młodą, wtrącałeś się w moje p r y w a t n e rozmowy z Carą, o pierwszej nad ranem śpiewałeś, że chcesz zastrzelić księżyc*, a potem coś wszczęciu buntu, jeżeli czujemy się źli i opuszczeni **. Wcześniej podczas kolacji co chwile pytałeś kto gotował, by następnie marudzić, że jest niedobre. A o dwudziestej powiedziałeś, że grzeczne dzieci jak ja powinny iść już spać. - przyznaje.
Jego twarz tężeje.
- Cholera... Wyszedłem na potwornego dupka, gdy tak o tym mówisz.
* Mona - Shooting the Moon
** Three Days Grace - Riot
_______________________________________________________________________________
Hmm....
Tak, to taki króciutki rozdział, a nawet nie rozdział. Fragmencik.
Jednak zobaczyłam ten magiczny przecinek oznaczający ponad tysiąc wejść, zaniemówiłam i postanowiłam dodać chociaż tyle, a podzięce za Wasze serce!
Bo prawda jest taka, że te małe cyferki na statystykach, każdy komentarz, dobry, krytyczny czy nawet neutralny, jest dla mnie bardzo ważny i cholernie mocno motywuje mnie do pracy. Naprawdę.
A w związku z przekroczeniem tej magicznej dla mnie liczby...
Mam trzy postanowienia :)
1) Postaram się dodawać rozdziały co najmniej raz w tygodniu.
2) Pisać je dłuższe, albo może gdybyście chciały/eli (Bo wszystkie komentarze od dziewczyn więc, czytający panowie... (o ile tacy tu są xD) wybaczcie ) może dodam do menu podstronę z np. planami domu Cary? Coś takiego dodatkowego, albo co byście chciały tu widzieć dodatkowo :)
3) Doprowadzić to do końca, ale ostrzegam... Może to wyjść długie :D
PS. No i jeszcze takie małe postanowionko, żeby nie zanudzić Was nigdy na śmierć byście były Dalej od Ziemi :D
Przed świętami na pewno się coś pojawi, a w święta też się postaram nadgonić nieco ^^
Trzymajcie się wszystkie ciepło, bo w naszym klimacie to wytrzymać nieraz nie idzie :D
Hmm. Mam nadzieję, że dotrzymasz postanowień :3
OdpowiedzUsuńCo do pomysłu z planami domu Cary uważam, że jest naprawdę dobry. Zresztą ciekawa jestem jak mniej więcej on wygląda, jak go sobie wyobrażasz.
P.S. Gratki!
Gratuluje tysiaka wejść :D Oby ten magiczny przecinek przesunął się jeszcze przynajmniej o dwa miejsca. Wiem, że Cię na to stać! :))
OdpowiedzUsuńPodobnie jak koleżanka wyżej uważam, że dodanie planów domu Cary to fajny pomysł. W sumie może się też pojawić plan Zakątka... :D
Rozdział, choć krótki, czytało się bardzo przyjemnie :) Trochę czułości, trochę Maxa... Mieszanka idealna :p Mam nadzieje, że następny pojawi się szybciej :)
Powodzenia w twoich postanowieniach i jeszcze raz gratuluje :))
Najbardziej przyciągnęła mnie piosenka na sam koniec.
OdpowiedzUsuńLets start a riot, a riot!
Chyba takiego kopniaka potrzebowałam, więc za chwilę usiądę i napiszę nowy rozdział. Dziękuję Ci strasznie, że dodałas tą piosenkę do tego cudownego rozdziału!
Tak swoją drogą, jestem ciekawa czy planujesz podzielić Rose między Carę i Maxa :D Tak dzisiaj sobie czytam i czytam, a potem ta myśl tak nagle pojawiła się w mojej głowie. Kobiety są czulsze, delikatniejsze i bardziej wrażliwe, ale facet... łoho! To jest taka mała cykająca bomba :D Jej, jestem ciekawa co będzie dalej! :D
Cara zaczyna mnie rozczulać tą swoją delikatnością :) A Max... jak to Max - potrafi mnie tylko zachwycać, nawet jak patrzy na niego kwadrylion innych kobiet, a drugie tyle - ma ochotę zaciągnąć go do łóżka. No dobra, kłamię. Jestem typem takiej trochę zazdrośnicy, nie mogłabym mieć takiego doskonałego faceto-dupka :)
Trzymam kciuki za postanowienia!
PS: Dalej nucę tą piosenkę w głowie :D Nie można się uwolnić :)