.

.

21 lutego 2015

Rozdział 6

Stoję sparaliżowana, patrząc na malejącą między nami przestrzeń. W głowie pojawiają się niechciane myśli. Czuję na sobie jej wzrok automatycznie się rumieniąc. Specjalnie nie patrzę w jej stronę, gdy podchodzi o krok ode mnie. Staram się nie myśleć o tych wszystkich rzeczach, które nieproszone wkradają się do mojego umysłu.

Gorąca dłoń na moim policzku sprawia, że oddycham szybciej.

Spoglądam na nią i pierwsze co widzę to lekki uśmiech na jej kształtnych ustach. Mimo ciemnego koloru jej oczy sprawiają wrażenie zamglonych. Widzę kropelki potu na jej ramionach, świadczące o wysiłku. Wydaje się o wiele młodsza, bez makijażu. Mimo to nadal jest piękna. Ciemne, geste wachlarze rzęs rzucają długie cienie na jej policzkach.

Pociąga lekko jedno z mokrych pasem moich włosów tuż przy miejscu, w którym mnie dotknęła.

- Co robisz...? - wyduszam z siebie po chwili krępującej ciszy.

Posyła mi lekki uśmiech nawijając moje włosy na palec.

Czuję ciepło rozchodzące się na moich policzkach i uporczywe mrowienie w dole brzucha. Chcę uciec jak najdalej. Strach, który mnie ogarnia można by kroić nożem. Wstrzymuję powietrze, ale mimo to nic nie robię. Stoję tak, sparaliżowana walcząc z samą sobą. Bo części mnie to się podoba. Ba! Ta Ja chciałaby oddać tą delikatną pieszczotę.

- Mogę cię uczesać?

Jej pytanie zbija mnie z tropu. Patrzę na nią szukając oznak żartu, ale jedyne co zauważam to kształtne usta i te zamglone oczy.

- Nie musisz... Mogę sama to... - zaczynam, ale urywam, gdy przykłada mi palec do ust doprowadzając mnie do białej gorączki.

- Chcę to zrobić. Masz takie piękne włosy... - mówi głaszcząc mokre pasma na mojej głowie.

Kiwam lekko głową nie mogąc nagle wydobyć z siebie głosu. Uśmiecha się szerzej, łapie mnie za rękę i prowadzi po schodach na górę. Jednak mu mojemu zdziwieniu nie idziemy w kierunku mojego pokoju. Cara zdaje się prowadzić mnie do swojej sypialni.

Przygryzam wargę niepewna tego co dzieje się w moich myślach.

Otwiera drzwi i wciąga mnie do środka, puszczając moją dłoń. Zapala światło, a mnie na nowo zachwyca wygląd tego pomieszczenia. Pasuje do niej. Piękny, klasyczny i tajemniczy jednocześnie. Staram się jednak nie patrzeć w stronę komody z bielizną.

Na samo jej wspomnienie znów się rumienie, gdy nagle czuję delikatny dotyk na biodrze.

Odwracam się gwałtownie i napotykam zamglone, czarne oczy. Patrzy na mnie z lekkim uśmiechem na ustach i blaskiem, który sprawia, że przechodzi mnie dreszcz. Czuję jak zaciska dłoń na mojej skórze dopasowując się do kości mojej miednicy. W miejscu, w którym mnie dotyka, skóra pod koszulką pali mnie niemiłosiernie.

- Co...? - wyduszam z siebie oddychając szybciej, gdy lekko się nade mną nachyla.

- Cii... - szepcze, a jej usta nakrywają moje.

 I właśnie wtedy moje nowe Ja przejmuje nade mną kontrolę. 

Przywieram do ciała czarnowłosej wpijając się w jej usta. Nieznany mi dotąd żar zalewa moje ciało, ale nagle zdaję sobie, że coś jest nie tak. 

Odsuwam się od niej przerażona, co nie jest wcale takie łatwe, bo objęła mnie dość mocno. 

- Wróć do mnie... - marudzi patrząc na mnie z wyrzutem. 

- Piłaś? - wyrzucam z siebie przecierając usta dłonią.


 Patrzy na mnie, a ja dopiero teraz łączę wszystkie fakty w jedno. Zamglone oczy, nagłe dziwne zachowanie... Była pijana.

Czuję wstyd.

Chcę wyjść, ale łapie mnie za rękę. Sadza mnie siłą na łóżku i podchodzi do komody.

Przerażona, zła a jednocześnie tchnięta nową myślą przyglądam się jak otwiera jedną z szuflad. Sięga do niej, by po chwili wyjąć z niej szczotę do włosów.

- Owszem. Wypiłam trochę, ale to nie znaczy, że nie jestem świadoma Rosalie. Wiem co robię i czego chcę. Chociaż może teraz mam nieco zamglony umysł nie zrobię nic wbrew tobie. - mówi, siadając za mną i delikatnie dotykając moich włosów.

Nie odzywam się niepewna co powinnam zrobić. Siedzę więc tylko pozwalają by mnie czesała. Nigdy nikt tego nie robił...

Mijają kolejnie minuty, a wciąż czuję lekkie ruchy szczotki na moich włosach i ten charakterystyczny odgłos. Moje szalejące serce uspokaja się powoli przywracając mi jasność myślenia.

Przymykam oczy czerpiąc przyjemność z tej chwili. Czuję ciepło bijące od jej ciała tuż za moim, ale nie sprawia mi to dyskomfortu. Wręcz przeciwnie. Czuję się bezpieczna.

- Caro...?

- Tak Rose?

- Zamierzasz je czesać, aż wszystkie wypadną...? - pytam z lekkim uśmiechem odwracając twarz w jej stronę.

Posyła mi olśniewający uśmiech odsuwając się lekko ode mnie i odkładając szczotkę na szafkę. Gdy przez chwilę nie patrzy przyglądam się jej ciału. Jest strasznie chuda, a jednocześnie umięśniona. Przygryzam lekko wargę i odwracam wzrok. Nagle czuję się niezręcznie.

- Chyba powinnam już iść... Pewnie chcesz odpocząć... - zaczynam wstając.

- Zostaniesz ze mną na noc...? - pyta, a ja patrzę na nią z lekko rozdziawioną buzią.

- Mam... Zostać na noc w twoim pokoju...? - mówię powoli starając się odsunąć myśli, które pojawiły mi się przed oczami.

- Nie chce zostać sama... - mówi, a w jej oczach zauważam... Łzy?

Tknięta jej nagłą reakcją podchodzę do łóżka i siadam tuż obok niej biorąc jej dłonie w swoje. Patrzy na mnie, a ja mam wrażenie, iż siedzi przed mną zupełnie inna osoba. Nie pewna siebie, seksowna młoda kobieta, a smutna, przerażona dziewczyna potrzebująca pomocy.

Posyłam jej kojący uśmiech, a ona stara się go odwzajemnić, co nie wychodzi jej za bardzo.

- Zostanę z tobą... Tylko... Rose...?

- Hmmm....?

- Nie płacz już... - odpowiadam, a ona przytula się do mnie.

Obejmuje ją lekko wdychając jej cudowny zapach. Szybko odsuwa się ode mnie i sięga pod poduszkę wyciągając spod niej złożone w kostkę ubrania. Wychodzi bez słowa z sypialni pozostawiając mnie samą.

Rozglądam się po pokoju myśląc o tym na co się właściwie zgodziłam. 

Zapalam lampkę przy łóżku, gasząc górne światło i niepewna co zrobić, decyduję się położyć. Wchodzę pod delikatną jak satyna, czerwoną kołdrę i opieram głowę na poduszce. Zamykam oczy ciesząc się chłodem materiału.

Cara jest pijana... Próbowała mnie pocałować... A ja chciałam całować ją...

Wzdycham cicho.

Czy to możliwe, żebym na prawdę się jej podobała? Jeżeli tak, to oznacza, że... Ona jest... Och... Ale nawet jeżeli... Co może się jej we mnie podobać? Przecież jestem zwykłą szarą dziewczyną... Bez przyjaciół, stylu,  pieniędzy czy wyglądu. Jestem pewna, że gdyby tylko zechciała mogłaby mieć kogoś o wiele bardziej lepszego ode mnie.

Moja Cyniczna część prycha na mnie zdegustowana. Przecież to głupie. Jak mogę myśleć, że ona jest mną zainteresowana? Przecież ona jest bogata, co spokojnie mogę stwierdzić po jej pięknym domu i samochodzie. Do tego pewna siebie i piękna.

To niemożliwe, że chciałaby spojrzeć na mnie. Przygarnęła mnie, bo może czerpać z tego korzyści. Nic więcej.

Ale...

Nasze dotychczasowe pocałunki... Czy to też mogłam jakoś wytłumaczyć...? Chciała się mną zabawić...?

Nagle światło w pokoju gaśnie, a ja czuję jak materac tuż obok mnie ugina się pod czyimś ciężarem. Delikatne dłonie czarnowłosej otulają moje ciało od tyłu wpasowując się do mnie kształtem. Wciągam powietrze zdziwiona tą bliskością, ale jednocześnie zauważam, że jeżeli wykonam chociażby najmniejszy ruch otrę się o jej ciało jeszcze bardziej.

Rumieniąc się wciągam jej delikatny zapach czekolady i wanilii.

- Czemu rano byłaś taka... Oschła...? - pytam cichutko.

Odpowiada mi dopiero po chwili, głosem tak słabym, że ledwo go słyszę.

- Rankiem... Zajrzałam do twojego pokoju, a ty... Płakałaś... Myślałam, że to przeze mnie... Że żałowałaś tego co się stało... Bałam się... Przepraszam... Była dla ciebie taka okropna... - mówi, a mi łzy stają w oczach.

Odwracam się w jej stronę wdzięczna księżycowi za tak jasne światło oświetlające jej twarz. Wydaje się o wiele bledsza, a oczy ciemniejsze. Ma mokre włosy.

- Płakałam, bo wspominałam lata udręki w tamtym domu. Przypominałam sobie cały ból jakiego tam doznałam. A przestałam płakać, bo pomyślałam o tym jak cudownie mi było w twoich ramionach. - tłumaczę, a sens moich słów dochodzi do mnie dopiero po chwili.

Zamykam na chwilę oczy czekając na reakcję z jej strony, ale zanim to się dzieje odpływam w ramiona Morfeusza.

________________________________________________________________________________

Rozdział krótki i nie jestem z niego za bardzo zadowolona, ale jest jak obiecałam :)

W związku z kilkoma wydarzeniami w moim nudnym życiu, nowe posty będą się pojawiały najczęściej w soboty lub niedziele. Będę jednak starała się dodawać też coś w tygodniu, lecz nie jestem pewna jak to będzie, bo moje kochane panie profesor planują nam każdy dzień gorszy od poprzedniego.

Mam nadzieję, że wybaczycie mi tak długi brak wpisu :)

Postaram się dodawać coś częściej, jednak muszę najpierw znaleźć mój czas który bawi się ze mną w kotka i myszkę :)

Pozdrawiam i ściskam gorąco wszystkich !

7 komentarzy:

  1. Ooo, pijana Cara :D Nie ogarniam jej, ale może za jakiś czas ogarne :D gdzie jest Max? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cara nawet dla mnie jest zagadką i chyba chwilowo tak pozostanie :)
      Co do Maxa... Chwilowo pozostanie w Los Angeles, jednak mogę zdradzić, że pojawi się gościnnie w następnym rozdziale, wkrótce pojawi się na stałe na pewien czas :D

      Usuń
    2. Ooo, nie mogę się już doczekać :D I mam nadzieję, że nie będziesz zla, że w kolejnym moim opowiadniu głównym bohaterem będzie Maks? To będzie opowiadanie o moim koledze i nie mogę uzyć jego super imię, a tak do niego pasuje Maks, że masakra :D Spoko, nie będzie sobie tak używał, jak ten tutaj :)

      Usuń
  2. Ależ skądże! Imię jak imię, ważne żeby pasował do postaci :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fakt.. Cara jest dziwna do granic. ma wahania nastroju jak kobieta w ciazy....
    www.czarnekrolestwo.blog.pl

    OdpowiedzUsuń