Zdrowia, szczęścia i miłości
Uśmiechu i pomyślności
Nie jestem zbyt dobra w składaniu życzeń xD
Jednak w szczególności chcę podziękować kochanej Elorence, która zostawia po sobie ślady, a nie tylko cyferki na liczniku :)
Także nie przedłużając już...
Z dedykacją dla Elorence.
Z szerokim uśmiechem na ustach siadam wygodnie na drewnianej ławeczce. Przyglądam się pięknym krzakom róż we wszystkich możliwych kolorach. Ogród okalający dom jest cudowny, wszędzie rosną kwiaty, krzewy i zachwycające drzewka, których gałęzie spływają ku ziemi niby woalem złota. Od wyjazdu Cary, przemyślałam wiele spraw. Owszem. Byłam głupia, zachowałam się nierozważnie zgadzając się na jej pomoc. Ona nie miała prawa na mnie krzyczeć, ponieważ nic złego jej nie zrobiłam. Doceniałam jednak jej gest, że pozwoliła mi tu mieszkać.
Właśnie z tego powodu wysprzątałam gruntownie dom, przygotowałam obiad i nacięłam kwiatów, którymi udekoruję salon wraz z sypialniami.
Dotykam czule zielonych łodyżek. Białe kwiaty trafią do mnie, herbaciane będą pasowały do salonu. Uśmiecham się dotykając czerwonych płatków. Te trafią do pokoju Cary.
Zabieram kwiaty, wstając z ławeczki i ruszając do domu. Zostawiam buty przy wejściu, od razu zabierając się do dekorowania. W całym domu pachnie pieczonym kurczakiem i papryką. Zadowolona z siebie wkładam herbaciane kwiaty do przygotowanego wcześniej wysokiego wazonu, przypominającego brązowy kamień. Wciągam lekko ich woń.
Spoglądam na zegarek. Jest już wpół do czwartej.
Wchodzę na chwilę do kuchni. Przestawiam garnek na kuchenkę, nastawiam ziemniaki i wyciągam dwa średniej wielkości, białe talerze.
Zabieram znów róże i wchodzę na górę.W mojej tymczasowej sypialni stwierdzam, że do kolacji mogłabym się przebrać. Otwieram szybko szafę. Wciągam na siebie jasne, jeansowe spodnie, które dobrze wyglądają z białą, zwiewną koszulką na ramiączkach. Gotując było mi za ciepło w sweterku, dlatego teraz cieszyłam się z tej popołudniowej zmiany.
Już po chwili stoję przed drzwiami sypialni Cary czując lekki stres. Byłam w każdym pomieszczeniu w domu, oprócz garażu i jej pokoju. Nie chciałam naruszać jej prywatności, ale obiecałam sobie zanieść tu kwiaty.
Naciskam klamkę, wchodząc cicho do środka. Od razu uderza mnie przestrzeń. Podobnie jak w moim pokoju jedna ściana składa się całkowicie z wielkiego okna widokowego. Ściany jak i drewniana podłoga mają niemal identyczny blado szarawy kolor. Do głębi sypialni prowadzi metrowy korytarzyk, który szybko przemierzam. Dopiero teraz zauważam ogromne łóżko z metalowymi ramami i cudownym zagłówkiem złożonym z czarnych prętów. Ściana za nim podzielona jest na dwie części. Ta od okna jest czarna, z czerwonym kwiatowym wzorem, a ta po drugiej jakby jej odbiciem - czerwona z czarnym wzorem.
Czując dziwne mrowienie na karku, rozglądam się wokół szukając czegoś w czym mogłabym ułożyć kwiaty.
Zauważam małe szafeczki nocne, a na nich ozdobne lampki. Toaletka, komoda i każdy inny mebel tu są czarne.
Zdezorientowana obracam się wokół przeszukując jakiegoś wazonu. Czegokolwiek, w co mogłabym zostawić róże. Kiedy nie zauważam niczego takiego, ruszam w kierunku drzwi, chcąc przynieść jeden z wolnych wazonów z salonu.
Jednak uchylona szuflada komody zwraca moją uwagę.
Podchodzę do niej chcąc ją zamknąć, ale zatrzymuję się w ułamku sekundy rumieniąc po cebulki włosów. Z boku wystaje kawałek czerwonej koronki. Przygryzam wargę i powolutku pociągam za metalowy uchwyt uwalniając przeszkodę. Zawartość przyprawia mnie o dreszcze w dole brzucha.
Przyglądam się niepewnie seksownej bieliźnie, dużej ilości koronkowych, jedwabnych i satynowych kompletów bielizny.
Serce zatrzymuje się w moich piersiach na sekundę.
Drżącą dłonią odsuwam koronkowe majtki przeszkadzające szafce w zamknięciu się.
Moje myśli krążą zupełnie gdzie indziej. Przy rzeczach i momentach, o których myślałam poprzedniej nocy. Przez właścicielkę tej bielizny.
Zupełnie nieświadomie przesuwam dłonią po czarnym gorsecie ozdobionym piórkami, po fioletowych figach, a na koniec po czerwonym staniku. Mój oddech z zupełnie nieznanych mi przyczyn przyśpiesza, a mrowienie w dole brzucha nie ustępuje.
Przez mój umysł przepływa mi jedna myśl, która nigdy nie powinna się pojawić.
- Rose? Co ty robisz? - zdziwiony głos dochodzi zza moich pleców.
Odwracam się przerażona, spoglądając w błyszczące, czarne oczy Cary. Stoi w drzwiach pokoju patrząc na mnie wymownie. Kucyk, który związała rano, mocno się już rozwalił tak, że wiele kosmyków owija się spokojnie wokół jej twarzy.
Mój oddech przyśpiesza, bo nie wiem co powinnam zrobić. Czuję się zażenowana. Tak strasznie głupio wyszło! Miałam tylko wpaść tu i zostawić kwiaty...
Spuszczam po sobie ramiona i pochylam głowę, by nie patrzeć jej w twarz. Czuję wstyd.
Słyszę ciche kroki, zauważając jej buty tuż obok mnie. Łapie mój podbródek podnosząc moją twarz w górę. Patrzy na mnie tymi ciemnymi oczami, a ja nie mam jak się ukryć. Mam wrażenie, że jej spojrzenie wypala mi dziurę w duszy szukając odpowiedzi.
- Powtórzę pytanie, chociaż strasznie tego nie lubię. Co robiłaś w mojej sypialni? - jej głos staje się chłodniejszy, bardziej natarczywy.
Czemu musi pytać? Nie widziała co robiłam? Zachwycałam się jej niesamowitą bielizną... Błądząc jednocześnie myślami przy tym, jak ona w niej wyglądała... Tego jednak nie zamierzam jej mówić.
- Przepraszam... - szepczę odwracając wzrok, bo czuję zbliżające się łzy wstydu.
- Wynoś się z mojej sypialni! - warczy nagle zupełnie zbijając mnie z tropu.
Spoglądam na nią, opanowując płacz. Jej oczy nadal błyszczą, chociaż już sama nie wiem czemu. Jednak w jej postawie zauważam tą samą zmianę co rano. Znów jest pewną siebie kobietą gotową do wszystkiego.
- Nie słyszałaś?! Wynoś się z mojej sypialni! - krzyczy znów niemal wypychając mnie na korytarz, po czym zatrzaskuje drzwi.
Ból, który znów pojawił się znikąd wyciska kolejne łzy. Czując nagłe wyczerpanie osuwam się po ścianie. Chowam twarz w dłonie płacząc cicho.
Nie tak miało być! Miałam pokazać jej, że jestem wdzięczna za dobroć jaką mi okazała, a wyszło... Cholera!
Nie chcąc, by czarnowłosa przypadkiem mnie tu nie zobaczyła ruszyłam drżącym krokiem do sypialni, ale najpierw wyłączyłam ziemniaki. Ochota na miły obiad zupełnie mnie opuściła. Kiedy już znalazłam się w swojej zielonej oazie opadam na chłodną pościel i spoglądam smutno w okno.
Ta cała sytuacja jest dla mnie taka... Nowa.
Myśli, które pojawiają się w mojej głowie coraz częściej są mi zupełnie nieznane. Nigdy nie myślałam o tym, jak inna dziewczyna wygląda w bieliźnie... A Cara... No cóż, zdecydowanie nie jest dziewczyną. Jest kobieta, która silnie stąpa po ziemi.
Takie wrażenie wywarła na mnie tamtego dnia w kawiarni.
Jest też opiekuńcza, poważna i troskliwa... A jak się okazuje ma w sobie wiele siły i autorytetu. Stojąc przed nią zastanawiałam się co zrobi.
Co się ze mną dzieje?
Czemu w jednej chwili rozpaczam nad swoim życiem, a w następnej myślę o jej ciele?
Otulam się ramionami starając się nie myśleć już o niczym.
***
Czarnowłosy słysząc gitarę elektryczną wygrywajacą szybkie riffy niechętnie otwiera oczy, wypuszczając kłęby dymu. Odkłada papierosa do szklanej popielniczki i sięga po swój telefon.
- Dziecko, czy ty nie masz kiedy do mnie dzwonić? - pyta chcą powkurzać swoją rozmówczynię.
- Jest dopiero dwudziesta. O tej porze to ty jeszcze nie jesteś zajęty, albo masz akurat przerwę w imprezach. - wściekły syk dziewczyny rozbawia go.
Spogląda na łóżko hotelowe i dwie nagie blondynki, które śpią. Przypomina sobie jak jeszcze godzinę temu był bardzo zajęty właśnie przez nie.
- Dobra masz rację. Mam chwilę spokoju. Co jest? - kiwa głową z szerokim uśmiechem.
Zna ją zbyt dobrze, by wiedzieć, że bez powodu nie dzwoni.
- Mam problem. - jej głos traci z tonu.
- Hej Lay... Co się stało? - pyta, a jego tętno przyśpiesza momentalnie.
- To nic poważnego, ale... Chwilowo nie załatwiaj mi żadnych zleceń ok?
- C... Co? - wyjąkał zdziwiony.
Wstał z fotela ubierając spodnie i stanął przed oknem spoglądając na wieczorne Los Angeles.
- Mam kilka spraw, którymi muszę się pilnie zająć. Poza tym... Poza tym chwilowo nie jestem w formie do zleceń. - jej głos zupełnie mu się nie podobał.
- Lady posłuchaj... Powiedz mi co się dzieje.
- Nie mogę. Nie tym razem. Nie teraz. Potrzebuję czasu. Daj mi go ok?
- Jasne. Powiedz mi tylko... Nic sobie nie złamałaś jak ostatnio, co? Ani nikt cię nie skrzywdził?
Chwilę czeka na odpowiedź patrząc na zachód słońca, który rzuca przyjemnie cienie na jego ciało.
Gdy mu odpowiada zdaje się lekko uśmiechać.
- Spokojnie. Nie jestem już dzieckiem. Nie mam już szesnastu lat. Potrafię sobie poradzić.
- Cieszę się. W razie czego wiesz, że wystarczy słowo?
W odpowiedzi roześmiała się perliście, przez co i on lekko się uśmiechnął.
- Tęsknię za tobą.
Jej wyznanie ścisnęło jego serce. Nie często mówiła o uczuciach.
- Ja za tobą też, Lay... Załatwię ci trochę spokoju. Odwołam najbliższe spotkania, a jeżeli się nie uda to dam je komuś innemu.
- Dziękuję...
- Nie zaczynaj nawet. Wiesz, że dla ciebie zrobię wszystko. Nie masz za co dziękować. - przerwał jej brutalnie.
- Muszę kończyć... Jestem zmęczona...
Wcale nie brzmiała na zmęczoną co wcale nie uszło jego uwadze.
- Idziesz spać kłamco? Nie wierzę ci. Jest za wcześnie.
- Masz mnie. - śmieje się. - Nie chcę ci przeszkadzać kochany.
- Nie przeszkadzasz mi nigdy. Wiesz dobrze. - mówi rozsiadając się znów w fotelu i zaciągając papierosem.
- Na prawdę nie chce zajmować ci więcej czasu...
- Oszustka. Ale niech ci będzie. Idź już.
- Kocham cię.
- Ja ciebie też, sama wiesz.
- Wiem. Dobranoc.
- Pchły na noc. - kończy rozłączając się.
Odkłada telefon na stolik. Opiera głowę o zagłówek fotela zamykając oczy.
Coś ociera się o jego tors. Podnosi wzrok, zauważając blond czuprynę. Całuje ją biorąc w ramiona i odsuwa od siebie myśli o zleceniach zabójczyni.
***
Czysta i pachnąca fiołkami wychodzę z łazienki. Mam na sobie rozciągniętą, czarną bokserkę sięgającą mi do połowy ud, która służy mi za piżamę i czystą bieliznę w tym samym kolorze. Nie umiem bez niej spać i tyle. Włosy schowałam w kokonie z ręcznika. Umyłam już zęby i chcę się położyć. Po kilku godzinnych rozmyślaniach ukoiłam myśli gorącym prysznicem, który podziałał na mnie kojąco.
Zmierzam w kierunku mojego pokoju ściskając w ramionach ubrania i szczoteczkę.
Zamykam za sobą drzwi, układam wszystko na swoim miejscu w szafie, by po chwili usiąść na łóżku. Ściągam ręcznik z głowy, gdy nagle chce mi się wody.
Kiwam głową, zła na samą siebie, po czym schodzę na dół po schodach i zamieram.
Na środku salonu zauważam czarnowłosą. Robi właśnie podwójne salto w tył.
Moje ciało znowu zareagowało na jej widok przyśpieszonym biciem serca i skurczami w dole brzucha.
Korzystając z okazji przyglądam się jej. Znów ma związane wysoko włosy, ale przebrała się. Ma czarny stanik sportowy i krótkie spodenki do kompletu. Jest boso. Odwraca się niespodziewanie w moją stronę, a ja wciągam głośno powietrze.
Nie ma na sobie ani grama makijażu, przez co wygląda o wiele młodziej i jaśniej. Jej oczy rozbłyskają na mój widok, a usta rozciągają się w lekkim uśmiechu.
- Ślicznie wyglądasz Rosalie. - szepcze zmierzając w moim kierunku, a mi niespodziewanie miękną kolana.
Ooo! Dziękuję! :D
OdpowiedzUsuńIrytuje mnie zachowanie tej całej Cary (brzmi jak Caryca Rosji i chyba dlatego, nie pałam do niej zbytnio sympatią). Ma takie huśtawki nastroju... Wrrr :) Max kogoś kocha? :O Całkiem ciekawy układ... mieć dwie w łóżku, dzwonić do trzeciej i wyznawać miłość - chłopak się nie nudzi.
Wszystko się trochę rozświetla :) Ciekawe co będzie dalej :)
Pozdrawiam! :)
Nie masz za co dziękować :)
OdpowiedzUsuńTo raczej ja powinnam dziękować za wszystkie te miłe słowa :)
Hah Caryca Rosji... Moje przezwisko dawne xD
Co do Max'a... Skoro może i lubi to czemu nie? :)
I tak na jego widok, kobietom miekną kolana :D Niech sobie poużywa, chociaż tutaj, w powieści :D
UsuńNo musi się chłopaczyna wyszaleć trochę :D
UsuńDobry wieczór! :D
OdpowiedzUsuńPrzybywam z ''to nie tak jak myślisz'' xD Zresztą chyba mnie tam zauważyłaś :D
Miałam przeczytać notki na twoim blogu już kilka dni temu ale dopiero dziś znalazłam chwile czasu na yuri... Pierwsze yuri w moim marnym życiu...
Piszesz w bardzo ciekawy sposób. Urzekły mnie opisy, dialogi i postacie. Najbardziej Max (yaoista zawsze będzie faworyzować mężczyzny xD) choć pojawił się tylko w skromnym fragmencie. Czekam na więcej tego pana!
Czekam też na więcej czegokolwiek! Więcej rozdziałów przede wszystkim. :D
Czekam i życzę powodzenia. Dobranoc :D
Trudno Cię tam nie zauważyć xD
UsuńI jak wrażenia z przygodą z yuri? :)
Hah jakoś Max mimo kilkuzdaniowej wzmianki o nim zyskał chyba więcej popleczników niż Cara xD No i co ja biedna mam począć? Jeszcze trochę, a chyba zmienię fabułę przez niego xD
Postaram się w najbliższym czasie dodać kolejny rozdzialik, a potem możliwe, że będą nieco dłuższe przerwy między nimi ( Koniec ferii to moja zmora -_- )
Miłego dnia i ściskam ciepło :)
PS Czy tylko ja cieszę się jak wariatka, że robi się już ciepełko na zewnątrz powoli? xD Krótkie spodenki i spódnice powracajcie xD
Nie, nie tylko Ty! Mi się tam marzą jaśniejsze spodnie i te kolorowe! Trampki, szpilki, baleriny! Wszystko na raz! I pełno słońca :D
UsuńRaczej nie zdecyduje się na więcej yuri ale twojego blogosza będę śledzić :D
UsuńW przeciwieństwie do was ja nie chce ciepłaaaa... Trzeba będzie zacząć nóżki pokazywać i przestać w męskich bluzach chodzić... Życie jest brutalne. :((
Ja mimo, że też kocham bluzy to czekam już wiosny jak nigdy :)
OdpowiedzUsuńJa muszę wreszcie się na szpilkach nauczyć chodzić, bo mam jedne śliczne szare, ale chodzić nie umiem :(
Co do yuri Kenyo to bardzo się cieszę :)
Jestem córką lata, na dodatek urodzoną w dniu spadających gwiazd, więc uwielbiam ciepło, a najbardziej ciepłe noce! :D
UsuńJa znowuż jestem dzieckiem dawnych grudniowych mrozów i śniegów, ale ciepełkiem nie pogardzę xD Szczególnie, gdy opalam się na śliczny hebanowy kolor :)
UsuńZazdroszczę! Ja jestem blada cały rok, słońce kocha tylko moje włosy :(
UsuńKiedy nowy? :D
OdpowiedzUsuńNajprawdopodobniej w sobotę :)
OdpowiedzUsuńWiem, że trochę długo nic nie było ale miałam tyle pracy, a żadna pani profesor nie lubi jak się zaniedbuje ich przedmioty i w sumie po skończonej nauce od razu padałam spać :(
Ale obiecuję, że to nadrobię jak tylko będę mogła najszybciej :)
Trzymam za słowo! :D
UsuńJa również :p
Usuńchwila. to lady i cara to ta sama osoba czy nie ? nawiasem Cara zaxhoeuje sie okropnie w stosunku do Rose...
OdpowiedzUsuńwww.czarnekrolestwo.blog.pl